Mokrego Śmigusa - Dyngusa życzą wierni tradycji Prezes Stowarzyszenie MANKO - Łukasz Salwarowski oraz Ambasador Zdrowego Trybu Życia Głos Seniora - Marek Pilch Miejcie się na baczności!
540 views, 21 likes, 2 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Skoda Auto Śliwka: Mokrego Śmigusa-Dyngusa! #lanyponiedziałek
Śmieszne Filmiki na Czasie Najśmieszniejsze filmiki z internetu. Śmieszne wpadki, wypadki, śmieszne zwierzęta i nie tylko. Zaglądajcie, codziennie świeża
1 views, 3 likes, 0 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Czas Przyszły: Dzisiejsza powtórka za nami, tymczasem jutro, w sam raz na śmigusa-dyngusa
. W lany poniedziałek w Cieszynie panowie smagali panny brzozowymi witkami, z kolei Kaszubi od razu wskakiwali do rzeki. W różnych regionach Polski śmigus śmigusowi nierówny. Skąd lany poniedziałek w Polsce? Zwyczaj polewania się wodą w poniedziałek wielkanocny, tzw. śmigus-dyngus czy lany poniedziałek, wywodzi się z dawnej tradycji słowiańskiej, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z XV-wiecznego Poznania. Kościół przestrzegał wtedy wiernych przed przesadnym świętowaniem tego ludycznego zwyczaju, często kończącego się chuligańskimi wybrykami. W przeszłości lany śmigus polegał na symbolicznym wzajemnym okładaniu się witkami wierzby i polewaniu się wodą, a dyngus na chodzeniu po domach i zbieraniu podarków, najczęściej jajek, od tych, którzy chcieli się od śmigusa wykupić. ZOBACZ TEŻ: Wypoczywaj na zdrowie! Tutaj warto spędzić czas z rodziną Tę, wydawałoby się typowo polską tradycję poza granicami naszego kraju zna mało kto, choć co do tego, czy zwyczaj ten rzeczywiście pochodzi z Polski, nie ma pewności. Niektórzy twierdzą, że lany poniedziałek ma początki w Jerozolimie, gdzie schodzących się i rozmawiających o Zmartwychwstaniu Żydów rozganiano sprzed okien wodą. Samo słowo zaczerpnięto z języków: staroniemieckiego, w którym „dingnus”, „dingnis” oznaczały „okup”, oraz niemieckiego (od „schmacken”, czyli „bić”). Co ciekawe, nie w każdym regionie Polski zwyczaj polewania się wodą był znany. Na Pomorzu na przykład rozpowszechnił się on dopiero po 1920 roku. Jak więc świętowano lany poniedziałek w różnych częściach kraju? Lany poniedziałek w różnych regionach Polski CIESZYN W regionie cieszyńskim w czasie tzw. „śmiergustów” mężczyźni, głównie młodzi chłopcy, polewali dziewczęta wodą (a nawet wrzucali je do potoków), a także delikatnie „śmigali” (uderzali) je witkami po rękach i nogach, co symbolizowało życzenia zdrowia. Najchętniej zaczepiano najpiękniejsze dziewczyny – jeżeli któraś pozostała sucha, poczytywała to sobie za obrazę, bo oznaczało to, że żaden kawaler się nią nie interesuje. Niegdyś, gdy do świąt wliczano też wtorek, dziewczyny miały szansę zemścić się na swoich prześladowcach. Zwyczaj oblewania wodą i smagania rózgami mężczyzn zupełnie już jednak zanikł. KASZUBY Na Kaszubach lany poniedziałek nie był obchodzony, jednak praktykowano inny związany z wodą zwyczaj. W czasie świąt, na przykład w poniedziałek wielkanocny, trzeba było wykąpać się w jeziorze lub w rzece, co miało chronić przed chorobami (szczególnie skóry). Co ważne, w drodze do wody i z powrotem nie wolno było z nikim rozmawiać i oglądać się za siebie. Do dziś praktykowany jest tam z kolei przypominający tradycje innych regionów stary zwyczaj zwany dëgùsë. Dziewczęta i młode mężatki w lany poniedziałek chłostane są rózgami z jałowca lub brzeziny, tzw. dëgówkami. Lany poniedziałek / fot. MACIEJ GILLERT/East News WIELICZKA W okolicach Wieliczki obchodzi się z kolei zwyczaj całkowicie nietypowy. Jego korzenie sięgają legendy o Siudej Babie, która pilnowała ognia w pogańskiej świątyni, a ponieważ nie wolno jej było się myć, szybko stawała się czarna od sadzy. Każdego roku w czasie wiosny wychodziła na poszukiwania swojej następczyni i dziś, na pamiątkę tego dnia, za Siudą Babę przebierają się mężczyźni. Z poczernioną twarzą, w podartym ubraniu, ze sznurem korali z kasztanów lub ziemniaków zawies
Odpowiedzi 3>Madzia<3 odpowiedział(a) o 21:28 Polecam klamki od drzwi posmarować masłem 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Drugi dzień świąt Wielkanocy jest w Polsce dniem wolnym od pracy. W polskiej tradycji tego dnia polewa się dla żartów wodą inne osoby. Polewanie wodą nawiązuje do dawnych praktyk pogańskich, łączących się z symbolicznym budzeniem się przyrody do życia i co roku odnawialnej zdolności ziemi do rodzenia. Do dziś zwyczaj kropienia wodą święconą pól w poniedziałkowy ranek przez gospodarzy jest spotykany we wsiach na południu Polski. Zdaniem etnologa wielkanocny poniedziałek, w tradycji ludowej - lany poniedziałek i zwyczajowy śmigus-dyngus - to czas niezwykły. Sama zbitka słów śmigus-dyngus jest dzisiaj często opacznie rozumiana i dość dla nas niejasna. Ekspert przypomniał, że tak naprawdę wywodzi się z dwóch odrębnych zwyczajów, bowiem czym innym był śmigus, a czym innym dyngus. Śmigus był zwyczajem smagania witkami wierzbowymi, co miało bardzo ważną, w tradycyjnym myśleniu, funkcję symboliczną. „Tego typu rytualne smagania i biczowania wiązały się z jednej strony z tzw. funkcją apotropeiczną - odstraszaniem złych mocy, z drugiej strony niosły w sobie potężną symbolikę płodnościową” - podkreślił etnolog. Z kolei dyngus to zwyczaj, który wiązał się z wykupywaniem się - aby za pomocą podarunku, którym w tradycji słowiańskiej było jajko, pisanka, wykupić się od psikusa, czyli oblania wodą. I te dwa zwyczaje zrosły się w ten jeden powszechnie dzisiaj znany zwyczaj śmigusa-dyngusa, który oczywiście stał się najbardziej rozpoznawalny za sprawą zwyczaju oblewania się wodą - dodał ekspert. Jego zdaniem, aby zrozumieć, czym jest zwyczaj oblewania się wodą, musimy sięgnąć do archaicznej gramatyki ludzkiego myślenia symbolicznego. Woda jest jednym z najbardziej niesamowitych żywiołów, który być może ustępuje pod tym względem tylko ogniowi. Woda jest ambiwalentna - jest zagrożeniem, a z drugiej strony źródłem życia. Woda jest pierwotnym chaosem i kontakt z wodą, wejście do wody jest tak naprawdę zejściem do pierwotnego chaosu - dodał Żerkowski. Według niego, w tym swoistym słowniku symbolicznego myślenia tradycyjnego, które trwa tak naprawdę do dziś, kontakt z wodą i oblewanie nią wiąże się z procesem ponownych narodzin. Symbolika chrześcijańska to przekształciła, wykorzystano te dawniejsze formy i uznano, że kontakt z wodą ma konkretną funkcję oczyszczającą – w teologii chrześcijańskiej oczyszczania z grzechów - zaznaczył. Jak dodał, te zwyczaje trwają i ciągle nam towarzyszą, choć w formie całkowicie oddalonej od dawnych rytualnych, tradycyjnych form. Spójrzmy na to, co dzieje się na polskich osiedlach, te rytualne – jak powiedzieliby antropolodzy - bitwy wodne, to nic innego, jak nowe, wpisane w nowe konteksty, także popkulturowe, odwzorowywanie tych dawnych treści - ocenił. Zdaniem etnologa, lany poniedziałek i zwyczaj śmigusa-dyngusa jest ukazaniem naszej wciąż obecnej potrzeby powrotu do pierwotnego chaosu. Abyśmy mogli wrócić do świata porządku, musimy raz na jakiś czas zanurzyć się w pierwotnym chaosie - podsumował Żerkowski. Źródło: PAP
Śmigus dyngus, czyli tradycja wzajemnego oblewania się wodą w wielkanocny poniedziałek, powoli odchodzi do lamusa. Wiele wskazuje na to, że głównym powodem zanikania obyczaju jest brak umiaru ze strony oblewających. Jeszcze nie tak dawno, tradycja śmigusa-dyngusa, zwanego również lanym poniedziałkiem, była kultywowana w niemal wszystkich dzielnicach Trójmiasta. Grupy dzieci i młodzieży, uzbrojone w wiadra i plastikowe pistolety, oblewały strumieniami wody niejednego śmiałka, który przed południem odważył się wyjść z domu. Z każdym, kolejnym rokiem, na ulicach Gdyni, Sopotu i Gdańska coraz rzadziej można zobaczyć w drugi dzień świąt wielkanocnych ślady po rozlanej Kiedyś pod każdym kościołem stały grupy chłopaków, które wiadrami oblewały dziewczyny wracające ze mszy do domu. Dzieciaki toczyły między sobą bitwy i ganiały się po całej dzielnicy. Teraz to rzadkość. Mam wrażenie, że niedługo ten zwyczaj całkowicie zaniknie. Czy śmigus-dyngus został zabroniony? Czy za oblewanie się wodą można teraz dostać mandat? - zastanawia się nasza czytelniczka, pani Joanna, mieszkająca od urodzenia we tkwi w szczegółachOblewanie wodą przechodniów w wielkanocny poniedziałek nie jest przestępstwem. Dokonanie tego w każdy inny dzień roku wypełniłoby znamiona art. 217 § 1 kodeksu karnego, czyli naruszenia nietykalności cielesnej. Sęk w tym, że nie tylko zachowanie odpowiedniego terminu decyduje o bezkarności tradycji śmigusa-dyngusa, ale i zachowanie umiaru. I właśnie tego brakowało wielu kogoś kilkoma wiadrami lub zrzucenie mu na głowę worka wypełnionego wodą może skutkować uszkodzeniem ubrania czy telefonu komórkowego, a czasem nawet rozstrojem zdrowia oblewanego. Oblanie przejeżdżającego rowerzysty czy jadącego samochodu może zaś skutkować wypadkiem. Tego rodzaju czyny stanowią raczej występki o charakterze chuligańskim niż dobrą zabawę. I właśnie tego miało dość wielu oblewanych. Zadawanie przykrości odchodzi w przeszłośćDr Wiesław Baryła, psycholog społeczny z Uniwersytetu Gdańskiego, przypomina, że z upływem lat do lamusa odchodzą wszystkie obyczaje związane z zadawaniem przykrości czy wręcz W naszej cywilizacji panuje trend, aby pozbywać się wszelkich obyczajów nacechowanych przemocą. Wylanie na kogoś kubłów wody jest po prostu chuligaństwem. Podobnie jak dawniej zarzucono niezwykle popularny w XVI-wiecznej Francji zwyczaj palenia żywcem kotów, tak teraz zarzucamy zwyczaj oblewania kogoś do suchej nitki. To jak najbardziej naturalne - wyjaśnia dr mu ks. prałat Ireneusz Bradtke, proboszcz Bazyliki Mariackiej w Gdańsku. Duchowny zwraca uwagę, że choć zwyczaj oblewania zanika, na prowincji do dziś zachował się zwyczaj praktycznie w ogóle niespotykany w Trudno się dziwić, że śmigus-dyngus zanika. Oblewanie wiadrami wody to nic przyjemnego. Takie zachowanie to zwykłe chuligaństwo, a nie dobra zabawa. Nie tylko w Gdańsku obserwuję, że na ulicach jest coraz mniej oblewających. Co ciekawe, w wielu miejscach na Kaszubach zachował się jednak zwyczaj wzajemnego smagania się po nogach gałązkami, co dawniej było nieodłącznym elementem śmigusa-dyngusa - mówi ks. Bradtke. Zobacz nasz ubiegłoroczny materiał o tradycji śmigusa-dyngusa
pułapki na śmigusa dyngusa